Zdjęcia!

Ostatnio odwiedziła mnie i Wanilię kuzynka, więc skorzystałyśmy z okazji i zaciągnęłyśmy ją na zdjęcia <3 
Wanilia pozowała jak prawdziwa modelka, a ja na każdym zdjęciu wyszłam jak kupa xD 
W ogóle to jestem strasznie gruba na tych zdjęciach, z resztą nie tylko na zdjęciach... hihihi! 
Natalia to mój prywatny fotograf, który nie potrafi robić zdjęć.. pfff...!
Z tego co widziałam większość zdjęć jest nieostra.. Taaaaaaak! 
I to w dodatku te na których wychodziłam względnie, czyli tak, że nikt by się nie przestrasznył, ale mówi się trudno.
Ja już Natalię następnym razem nauczę robić zdjęcia!








Miłego dnia! :)

Noc przemyśleń..

Wczoraj wzięło mnie na przemyślenia, ponieważ po zamknięciu w stajni na noc Wanilia zaczęła strasznie dziwnie się zachowywać.. tak jakby się bała. Mój tata chciał wystrugać jej kopyta, ale Wanilia jak to ona zaczęła się wyrywać i skakać na trzech nogach, a mój tata nigdy nie odpuszcza i młoda przygniotła mojego tatę do ściany. Zaczęła kopać i biegać w boksie. Później tata stwierdził, że nie będzie Wanilii zostawiać otwartych górnych drzwi za karę.
I wtedy coś mnie olśniło. To przecież nie jej wina. Ona się bała. Nie powinno się karać koni za strach. Przecież strach u koni wywołuje takie właśnie reakcje. To normalny odruch w czasie strachu. Ucieczka. Kopanie. Wierzganie. Wyrywanie się, żeby tylko uciec. A ludzie, którzy dodatkowo też się bali i byli mega wkurzeni i rozkojarzeni, jeszcze bardziej na to wpływali.
Tutaj właśnie był ten błąd! Zamiast pokazać koniowi, że nic strasznego się nie dzieje, że wszyscy są przyjaźnie nastawieni, że będzie dobrze ja i tata byliśmy według Wanilii strasznymi przywódcami, a może nawet potworami.
Wiem, że to może śmiesznie i dziecinnie brzmi, ale ja tak to odczułam.
Stwierdziłam, że nie możemy jej ukarać i nie powinniśmy zostawiać jej w takim stanie. Wanilia myła strasznie wystraszona, oczy miała dookoła głowy, nie wiedziała co się dzieje, i co trochę wpadała w panikę..
Weszłam z powrotem do środka stajni i siadłam obok niej. Chciałam jej pokazać, że przy mnie nie musi się bać, a szczególnie, że nie jestem do niej negatywnie nastawiona, że chcę dla niej dobrze, a nawet jak najlepiej. I wtedy do mnie dotarło, że to ja gorzej się bałam niż ona sama. Wanilia reagowała coraz to bardziej panicznie widząc przerażoną mnie.
Zaczęłam starać się ukryć mój strach, za każdym razem kiedy obok mnie przechodziła lub gdy podniosła głowę, bo coś usłyszała - ja już byłam cała szczerze zesrana ze strachu, że zaraz znów zacznie szaleć, wierzgać i uciekać. Myślałam ciągle, że mnie staranuje. Że nawet nie przeżyję, bo Wanilia mnie zabije, że mnie kopnie czy coś w tym stylu. Byłam przerażona tymi myślami, a to mi nie pomagało. Chciałam się wyciszyć, uspokoić i pomyśleć o czymś przyjemnym i trochę mi się udało. Wanilia gdy wychodziłam spokojnie wybierała coś smacznego ze słomy, a ja z uśmiechem na twarzy opuściłam ją. Oczywiście w domu przemyślałam wszystko jeszcze raz i dlatego tutaj to piszę. Bo chciałabym, żeby te wszystkie przemyślenia gdzieś przelać, po prostu to z siebie wyrzucić i móc tutaj wrócić.
To bardzo miłe uczucie kiedy zamykasz konia i żegnasz go na dobranoc z uczuciem bezpieczeństwa. Gdy wiesz, że koń jest bezpieczny i że KOŃ TEŻ TAK SIĘ CZUJE.
To był jeden z najważniejszych jak dla mnie przełomów w naszej relacji. Niby nic, a jednak wielkia przeszkoda, która nie pozwalała nam dalej się rozwijać. Nam obu...
Wczorajszy dzień zakończył się bardzo pozytywnie. Cieszę się, że zauważyłam swój błąd i zostałam z Wanilią i RAZEM się uspokoiłyśmy i wszystko przemyślałyśmy. Dobrze, że nie odeszłam widząc jej strach w oczach i wiedząc, że nie tylko boi się zostać sama, ale boi się też i mnie..
Dziękuję!
Kocham najmocniej!

Wakacje!

Ahhh te wakacje!
Długo wyczekiwane, aż tu nagle są i już się kończą...
A te upały... ufff..
MASAKRA!
Z koniem nic porobić się nie da, no bo jak? W taki żar? Nie, dziękuję!
Wolę oszczędzić sobie widoku zmarnowanego konia na sesjach, który jest już zgrzany po kilku krokach kłusem...
A z resztą. Miałam w te wakacje nauczyć Wanilię chodzić na lonży i próbować już zaczynać kłus na lonży, a wyszło tak, że Wanilia nawet nie pamięta co się na tej lonży robi... Hahahaha!
Takiej to dobrze.. Obleją wodą na schłodzenie, zrobi panierkę na złość pańci, napije się, pójdzie do cienia, pójdzie na łąkę skubać trawkę, podokucza, nabroi, pójdzie do stajni, postoi...
Czy temu koniowi jest źle?
Pfff...! Można by rzec, że Wanilia ma u mnie luksusy! xD
Kiedy pańcia haruje konik się leni na padoku, kiedy pańcia sprząta, przynosi
nową wodę, konik się leni, kiedy pańcia robi coś dla konika lub przynosi mu jedzenie, konik się leni!
I nawet nie ma czasu, żeby wziąć konia na sekundkę na plac, żeby coś sobie przypomnieć...
Takie życie wieśniaka :P
Mówi się trudno i idzie się dalej :)

WODA!!!

Rzeki, jeziora, kąpiele, prysznice... 
Koniom też się należy! 
W taki gorąc najlepiej wziąć prysznic, a najlepiej zrobić taki koniowi! 
Tak więc dzisiaj Wanilia miała prysznic! 
Tak, tak! 
Wanilia - koń, który rok temu panicznie się wszystkiego bał, a najbardziej wody i wszystkiego co z nią związane, dzisiaj na luzie miała prysznic! 
Nie mogłam się nadziwić widokiem spokojnego konia podczas mycia! 
Moja kochana, malutka beczuszka! 



Taki wielki koń!
Hucuły są małe, tak? 


Bo najlepsze w kąpieli jest to, że można się napić!



Miłego dnia! :)

Szaleństwa na padoku!

Dzisiaj troszkę konika pogoniłam po łące, bo niewybrykany ten mój dzieciak xD
Wanilia jak torpeda!
Zaliczyła glebę, a po niej jak gdyby nigdy nic wstała i szalała dalej!
Hahahaha! Szalony hors!
 Mam dla Was dużą porcję zdjęć z dzisiejszych szaleństw Wanilii :)
















Zapraszam na stronkę --> Wanilia

Miłego dnia i powodzenia na dla gimnazjalistów na egzaminach! :D

Sztuczki!

W ostatnim czasie Wanilia nauczyła się baaardzo dużo sztuczek! :) 
Niedawno była u Nas kuzynka, więc porobiła zdjęcia i mam dla Was masę fotek ^^ 



Pańcia musi przecież trochę pomęczyć horsa :3
hihihihihi <3 


Startująca kluskaaa! :D



No i oczywiście Wanilia i babcia :D <3





 Modeleczka ^^



Ukłon <3 


Buzi, buzi <3


Wanilię porywa ufo! :ooo



Miłego kochani <3 !

Paczka!

Okey!
Z racji tego, że przyszła paczka musiałam tutaj napisać, żeby się pochwalić, hihihi :D 
No więc paczka przyszła po tym jak razem z Wanilią zrobiłyśmy sobie sesyjkę na polu.
Młoda po miesiącu nic nie robienia trochę rozkojarzona, ale cudnie się zachowywała! 


Długo wyczekiwana paczka :D !


 A w niej... <3 !


Rozwiana grzywa musi być, bo jakby inaczej! 
Wędrująca kluska <3


Halterek już wypróbowany <3
Co z tego, że to rozmiar full jak jest na hucułka Wanilię w sam raz! :D


Szczotka Magic Brush też już wypróbowana!
Nie wiem co bym zrobiła i co Wanilia by zrobiła bez kochanej babci <3 




Miłego dnia kochani! :)