Długo wyczekiwane, aż tu nagle są i już się kończą...
A te upały... ufff..
MASAKRA!
Z koniem nic porobić się nie da, no bo jak? W taki żar? Nie, dziękuję!
Wolę oszczędzić sobie widoku zmarnowanego konia na sesjach, który jest już zgrzany po kilku krokach kłusem...
A z resztą. Miałam w te wakacje nauczyć Wanilię chodzić na lonży i próbować już zaczynać kłus na lonży, a wyszło tak, że Wanilia nawet nie pamięta co się na tej lonży robi... Hahahaha!
Takiej to dobrze.. Obleją wodą na schłodzenie, zrobi panierkę na złość pańci, napije się, pójdzie do cienia, pójdzie na łąkę skubać trawkę, podokucza, nabroi, pójdzie do stajni, postoi...
Czy temu koniowi jest źle?
Pfff...! Można by rzec, że Wanilia ma u mnie luksusy! xD
Kiedy pańcia haruje konik się leni na padoku, kiedy pańcia sprząta, przynosi
nową wodę, konik się leni, kiedy pańcia robi coś dla konika lub przynosi mu jedzenie, konik się leni!
I nawet nie ma czasu, żeby wziąć konia na sekundkę na plac, żeby coś sobie przypomnieć...
Takie życie wieśniaka :P
Mówi się trudno i idzie się dalej :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz